Można udawać, że jest się beztroskim lazaronem. Można nie czytać nic oprócz menu. Można wyłączyć telefon komórkowy i komputer. Można zapomnieć twarze dokuczliwych znajomych i szefa. Można nosić kapelusz. Wreszcie, w obliczu udaru słonecznego, można mieć urojenia, że sam prezydent, rozpinając dolny guzik swojej marynarki pochyla się przed nami, aby z gracją A...
